Brass Willow Motywacja poza Danielem Pinkiem

Porozmawiajmy o motywacji

Nie u ludzi, u małp

W pewnym eksperymencie, opisanym w książce “Drive” Dana Pinka, małpom dano do rozwiązania prostą zagadkę. Włożono ją do ich klatek, spodziewając się, że się nią zainteresują.

Zainteresowały się.

Okazało się, że rozwiązywanie jej sprawia im wielką frajdę. A co się stanie, jeśli za rozwiązanie zagadki dostaną swoje ulubione rodzynki? Pewnie będzie jeszcze lepiej! Szybciej! Efektywniej? Otóż nie… jest gorzej. A zwierzaki, zamiast zadowolonych i zainteresowanych pyszczków, mają wypisaną na nich irytację.

Czy z nami jest podobnie? Oczywiście, na ludziach też przeprowadzono taki eksperyment. Różnica zachodzi w stopniu komplikacji zagadki i kształcie nagrody. Jako nagrodę wolimy pieniądze. Jednak mimo ich uwielbienia, przy zadaniach wymagających myślenia, taka motywacja okazuje się strzałem w kolano.

Potencjalna nagroda jako źródło cierpień

Stresujemy się, bo lubimy gratyfikacje i chcemy je dostać

A stres powoduje, że nasze ciało nastawia się bardziej na pracę fizyczną niż umysłową. Krew odpływa do mięśni, aktywizuje się ta starsza część naszego mózgu. Słowem: im więcej nam oferują, tym gorzej myślimy.

Pewnie niejednego pracodawcę ucieszyła ta wiadomość. W pewnej wrocławskiej firmie puszczono ją nawet pracownikom jako wyjaśnienie braku podwyżek. Czy słusznie? Chyba nie. Kilkoro odeszło.

Tak naprawdę, to pieniądze motywują. Tylko w inny sposób. Stałe dostawy godziwego wynagrodzenia redukują stres. Bo nie trzeba się martwić o pieniądze. Oprócz tego pieniądze podnoszą status społeczny, sprawiają, że czujemy się lepsi, ważniejsi, doceniani. A to z kolei podnosi wydajność. A niespodziewana nagroda pieniężna za dobrze wykonaną pracę działa na wydajność jak ciepła herbata na zmarzniętego wędrowca.

Podstawa konieczna, acz niewystarczająca

Właściwe źródła motywacji są inne

Generalnie godziwe wynagrodzenie jest konieczną podstawą, na której można dopiero zbudować motywację. Daniel Pink podaje trzy składniki przepisu na motywację u ludzi:

  • Po pierwsze: cel, który ich porwie. Który będzie dla nich ważny. Cel, dzięki któremu zmienią świat na lepsze. Myślicie, że w Waszym przypadku to trudne? Pomyślcie, co by się stało ze światem, gdyby nie było osób sprzątających. Wyobraźcie sobie świat tonący w śmieciach. I podziękujcie następnym razem swoim śmieciarzom.
  • Po drugie: autonomia. Czyli nie wtrącamy się w to, w jaki sposób ten cel zostanie zrealizowany. Poobserwujcie siebie. W jaki sposób angażujecie się w sprawy, w których macie autonomię, a jak w te w których nie macie nic do powiedzenia? Nasze ciało lubi oszczędzać energię. A najwięcej energii (20%) zużywa mózg. Jeśli więc nie ma konieczności jego używania, to tego nie robimy.
  • Po trzecie: mistrzostwo. Ile filmów, które ostatnio oglądaliście, jest na temat ludzi, którzy są w jakiś sposób wyjątkowi? Lubimy oglądać i czytać o wyjątkowych ludziach. Lubimy też być wyjątkowi. I to w pozytywną stronę. Lubimy być mistrzami. Jeżeli więc nasza praca czyni z nas mistrzów, wykonujemy ją z dużo większą energią.

Poczucie bezpieczeństwa: potrzeba fundamentalna, a ignorowana

Łatwo ją zgubić w tradycyjnym modelu zarządzania

Jak? Zarządzając!

Na przykład, jeżeli siedzę w wygodnym, 5-osobowym pokoju i pewnego dnia zarządzone zostaje przeniesienie do open space’a. Co może się zdarzyć? Mogę się poczuć jak mrówka w korporacji, której komfort nikogo nie interesuje i nie mówiąc nic nikomu zacząć pracować nad swoim profilem na LinkedIn. Albo mój szef może mnie osobiście przeprosić i wyjaśnić, że niestety musimy przyciąć koszty. I jeżeli chcemy zachować darmową kawę i dodatek na wakacje, to niestety coś trzeba było poświęcić i padło akurat na to. Po czym wysłuchać mnie i sprawdzić, co o tym myślę. Dzięki czemu uznam, że jednak ktoś brał mnie pod uwagę. Więc jestem tu istotna, potrzebna, zadbana, a tym samym bezpieczna.

Miłosz Brzeziński w książce “Głaskologia” opisuje eksperyment, w którym najpierw stopniowo zwiększano wygody pracowników, a potem je zmniejszono.  Okazało się, że wydajność i tak rosła. Dlaczego? Bo pracownicy wiedzieli, że ktoś coś próbuje optymalizować, czyli o nich dba.

Podejmowanie wyzwań intelektualnych? Najchętniej w wygodnym fotelu z ciepłą kawą w ręku

Jak poprawić poczucie bezpieczeństwa?

Przewidywalnością. Jeżeli wiem, że zawsze zastanę w pracy uśmiechniętego szefa i świeże mleko w lodówce, to chce mi się wstawać rano z łóżka. Wtedy właśnie oczekuję zadań wymagających kreatywnego myślenia. Chcę się bawić. Rozwiązywać zagadki. Podejmować wyzwania. Zależy mi na zadowoleniu klienta. Jeżeli natomiast mam szefa, który jest równie obliczalny co aktywność sejsmiczna Japonii, to miejsce mojej pracy przestaje być dla mnie atrakcyjne. Jeżeli jeszcze moja pensja stoi pod jakimś znakiem zapytania, bo np. albo dostanę premię albo i nie, to owszem chce mi się wykonać robotę, żeby dostać tę premię. Ale klient? No jakiś gość, gdzieś daleko. Kogo on obchodzi?

Teraz twoja kolej!

“Ojej znowu…”

Jeżeli więc, widzisz wokół siebie ludzi znudzonych, lekko zirytowanych i słyszysz “możemy to zrobić później?”drąż głębiej, bo może nie o nudę tu chodzi. Może po prostu nie czują się ani bezpiecznie, ani komfortowo i to dlatego nic im się nie chce.

A kiedy przejdziesz trudną drogę zapewnienia ludziom poczucia bezpieczeństwa, to zadbaj o cel, autonomię i mistrzostwo. Droga do motywacji jest długa i żmudna, jest jednak przyjemna do przejścia, bo na każdym etapie spotykasz coraz szczęśliwszych ludzi.

Powodzenia!

Agent do zadań specjalnych. Pierwszy w Polsce Trener Professional Scrum Developer oraz pierwsza kobieta na świecie z takimi kompetencjami!