Kiedy jesteś bombardowany zniechęceniem, brakiem wiary, czy ignorancją osłoń się scrum masterską tarczą. Myśl kilka kroków naprzód. Zachowaj spokój i konsekwentnie realizuj swój cel. Nie bój się odebrać lekcji pokory. Im mocniejsze lanie – tym lepiej dla Ciebie. Scrum Master hartuje się w ogniu.

Seria niefortunnych zdarzeń

Za siedmioma przystankami, za ośmioma skrzyżowaniami, stoi biurowiec. Mieści się w nim siedziba firmy Jesteśmy Innowacyjni, w której pracujesz jako Scrum Master. Cieszysz się opinią osoby zdecydowanej i skutecznej. Z Nowym Rokiem przychodzi nowe wyzwanie: manager wyznacza Cię do pracy z zespołem Strategów, który cierpi na przewlekłe problemy z planowaniem sprintów.

Sprint #1: obserwujesz zespół, uczysz się lokalnej kultury pracy. Identyfikujesz obszary do poprawy. Managerowie postanawiają utworzyć nowy zespół poprzez wyciągnięcie z „Twojego” teamu osób kluczowych.

Sprint #2: Idziesz z zespołem na najnudniejszy lunch w życiu. Zaczynasz wytężone prace nad Daily Scrumem. Osłabiony zespół Strategów, mimo obfitych nadgodzin, nie dostarcza żadnej funkcjonalności. Od zespołu dowiadujesz się, że Scrum jest do niczego.

Sprint #3: W zespole – ku Twojej radości – wybucha konflikt. Czyżby zespół przeszedł w fazę stormingu? Odbywasz z zespołem najbardziej owocną retrospekcję. Strategów wypełnia nowa energia, ale znów nic nie dostarczają.

Sprint #5: Poprzedni sprint zostaje odwołany w celu gaszenia pożaru, którego ofiarą może być sukces produktu. Pożar udaje się ugasić kosztem zaczątków nowej energii w zespole. Do Strategów dołączają nowe osoby by „nadrobić stracony poprzedni sprint”. Zaczynasz budować od nowa.

Sprint #8: Idziesz z zespołem kilka razy na piwo, ale nawet alkohol nie pomaga. Walczysz z frustracją jedenastu deweloperów i własną. Zaczynasz codziennie czytać horoskop przed wyjściem do pracy, bo tracisz poczucie sensu. Rozważasz powrót do kodowania.

Sprint #13: Po przeczytaniu kolejnych 7 książek o Agile i Leadershipie, konsultacjach z kolegami po fachu, zastosowaniu niezliczonych metod motywacji i improwizowanych gier zmuszających Strategów do autorefleksji, zespół regularnie dostarcza funkcjonalności. Mimo to, w swoim budżecie domowym, zauważasz wzrost wydatków na alkohol.

Sprint #21: Nie ma sprintu #21.

Zupełnie jak w Starbucks

W książce Siła Nawyku czytałam o tym jak Starbucks pomaga swoim pracownikom stworzyć własne mechanizmy obronne lub też wzorce postępowania w sytuacjach najtrudniejszych. Jest to przydatne szczególnie podczas obsługi roszczeniowych/ agresywnych/ wściekłych klientów. Celem tego postępowania jest zbudowanie nawyku bycia spokojnym i rzeczowym w każdych warunkach. Zamiast odpyskować niemiłemu klientowi lub poddać się swoim emocjom, pracownicy kształtowani są tak, by nie ulegać presji. W jednym z przykładów podanych w książce padło stwierdzenie, że starbucksowy fartuszek staje się swego rodzaju zbroją, która chroni pracownika przed (często niesłusznymi) pretensjami i negatywnymi emocjami. Opisany przez Charlesa Duhigga pracownik Starbucksa stworzył sobie ścieżkę postępowania w przypadkach, które były dla niego największym wyzwaniem. Zamiast zwyczajowo reagować agresją i poddać się, bohater opowieści – nie rezygnując ze swojej godności – był w stanie obsłużyć każdego trudnego klienta.

Inspirując się tym przykładem można potraktować rolę Scrum Mastera jak starbucksowy fartuszek – zbroję, o którą rozbijają się negatywne emocje.

Kiedy jesteś bombardowany zniechęceniem, brakiem wiary, czy ignorancją to nie skupiaj się na tu i teraz. Myśl kilka kroków na przód i konsekwentnie realizuj swój cel. Pamiętaj, że zachowując spokój pokazujesz, że to Ty panujesz nad sytuacją. Jeśli odsuniesz emocje na bok i skupisz się na danych jakich dostarcza każde trudne spotkanie czy rozmowa, będzie Ci coraz łatwiej funkcjonować w niesprzyjających warunkach.

Przykładowo, podczas spotkania, obserwuj ton głosu, mowę ciała, mimowolne reakcje jak np. zabawę długopisem, stukanie palcami, poprawianie włosów czy okularów. Ucz się kiedy te reakcje się pojawiają i co oznaczają. Czy mierzysz się właśnie z kimś pewnym siebie czy z osobą chowającą się za zasłoną dymną pozorów? Dzięki wnikliwej obserwacji dowiesz się jak z daną osobą rozmawiać, których granic nie przekraczać. Co ważne – nie oceniaj. Po prostu zbieraj informacje i je analizuj. Zawsze po takim spotkaniu zarezerwuj sobie czas by przemyśleć co poszło zgodnie z Twoim planem, co Cię zaskoczyło, jak reagowałeś i jak improwizowałeś by osiągnąć cel. Ta nauka przyda Ci się, jeśli będziesz musiał stawić czoła podobnej sytuacji.

Stal hartuje się w ogniu

Scrum Masterzy często mówią o „waleniu grochem o ścianę”, a w bardziej emocjonalnych przypadkach o „kopaniu się z koniem”. Może Ci się wydawać, że takie syzyfowe prace nie mają sensu. A czasem trzeba dłużej poczekać na efekt, który przychodzi zwykle wtedy gdy zupełnie się go nie spodziewasz.

Nie daj się więc chwilom zwątpienia. Ilekroć paraliżuje Cię myśl o postawieniu kolejnego kroku zastanów się czy po prostu nie wychodzisz z własnej strefy komfortu. Jak to mówią, „no risk, no fun”, a przecież nauka i rozwój to nie droga usłana różami. Tak jak mięśnie budują się przez mikrouszkodzenia na siłowni, tak Ty odbierasz wzmacniającą Cię lekcję pokory i cierpliwości. Uczysz się kim chcesz być, jak chcesz działać. Być może właśnie przychodzi Ci wzmocnić swój kręgosłup moralny?

Wydaje mi się, że takich Syzyfów mamy wśród Scrum Masterów całkiem sporo. Są oni zbytnio zapracowani lub załamani wolnymi postępami by wylewnie się nimi dzielić. Na próżno więc szukać ich trudnych historii. Poza tym, srebrne kule, złote środki i sukces sprzedają się znacznie lepiej.

Więc uszy do góry – Twoja scrum masterska zbroja hartuje się w ogniu.

Ambitna, dociekliwa, otwarta na ludzi. Kobieta kaizen – ciągle coś ulepsza lub optymalizuje.