Wyobraź­cie sobie spo­tka­nie. Spo­tka­nie, na któ­rym ludzie są zaan­ga­żo­wa­ni, na bie­żą­co dzie­lą się ze sobą infor­ma­cją zwrot­ną, kon­struk­tyw­nie roz­wią­zu­ją kon­flik­ty, czy też róż­ni­ce zdań. Wyda­je się nie­moż­li­we, praw­da? Otóż jest to moż­li­we, ale wca­le nie jest łatwe. Z facy­li­ta­cją jest podob­nie jak ze Scru­mem i rów­nie dobrze moż­na powie­dzieć, że “Faci­li­ta­tion is easy to grasp, but hard to master”.

W tym poście przed­sta­wię Wam 3 try­by (zwa­ne rów­nież sty­la­mi) facy­li­ta­cji wg. Joh­na Hero­na. Celem facy­li­ta­to­ra i sytu­acją ide­al­ną jest odej­ście od prze­wo­dze­nia gru­pie i prze­ka­za­nie peł­nej odpo­wie­dzial­no­ści gru­pie za to co dzie­je się na spo­tka­niu. Jed­nak, aby zna­leźć się w tym miej­scu trze­ba z gru­pą przejść pew­ną dro­gę, a o tym poni­żej😊.

Od kontroli do przekazania odpowiedzialności

Pierw­szym try­bem, któ­ry wyróż­nił Heron jest styl hie­rar­chicz­ny.

Cha­rak­te­ry­zu­je on począt­ki pra­cy facy­li­ta­to­ra z nową gru­pą. W tej fazie facy­li­ta­tor nada­je struk­tu­rę spo­tka­niu, podej­mu­je decy­zje oraz ini­cju­je inte­rak­cje. Moż­na powie­dzieć, że w tej fazie facy­li­ta­tor pro­wa­dzi spo­tka­nie. Dzia­ła­nie w takim try­bie daje gru­pie poziom bez­pie­czeń­stwa i budu­ją zaufa­nie, zarów­no do facy­li­ta­to­ra, jak i innych człon­ków gru­py. Jest to szcze­gól­nie waż­ne, w sytu­acji gdy mamy nową gru­pę, gdzie ludzie widzą sie­bie nawza­jem pierw­szy raz.

Kolej­nym try­bem jest tryb koope­ra­tyw­ny,

gdzie facy­li­ta­tor, powo­li zaczy­na prze­ka­zy­wać odpo­wie­dzial­ność gru­pie i daje jej prze­strzeń na samo­dziel­ność. Nie podej­mu­je decy­zji samo­dziel­nie (na przy­kład doty­czą­cych agen­dy), lecz nego­cju­je i/lub kon­sul­tu­je je z gru­pą. W tej fazie facy­li­ta­tor i gru­pa mają zbu­do­wa­ne pod­sta­wy do tego, aby czuć się bez­piecz­nie i zaczy­na­ją się poja­wiać infor­ma­cje zwrot­ne. Człon­ko­wie gru­py „wyczu­wa­ją” swo­je, jak i facy­li­ta­to­ra, indy­wi­du­al­ne gra­ni­ce.

Ostat­nim try­bem jest tryb auto­no­micz­ny.

Życzę każ­de­mu z Was, aby cho­ciaż przez chwi­lę zoba­czył tą magię, jaka się dzie­je, gru­pa jest samo­dziel­na. Poja­wia się wte­dy „mądrość gru­py”, któ­ra zaska­ku­je i daje nie­sa­mo­wi­tą satys­fak­cję. Poziom otwar­to­ści i bez­pie­czeń­stwa jest bar­dzo wyso­ki, dla­te­go ludzie nie boją się zabie­rać gło­su i kon­fron­to­wać sie­bie nawza­jem, nawet w bar­dzo trud­nych kwe­stiach. Samo­dziel­nie docho­dzą do rezul­ta­tów, któ­re chcą osią­gnąć. Odno­szą się do sie­bie z sza­cun­kiem i empa­tią, są praw­dzi­wi. Rola facy­li­ta­to­ra zmie­nia się z kon­tro­lu­ją­cej w doce­nia­ją­cą wysi­łek pra­cy gru­py.

Poznaj siebie, nim grupa pozna Ciebie

Gdy pierw­szy raz pozna­łam te sty­le, pomy­śla­łam sobie: „Ja?! W sty­lu hie­rar­chicz­nym?! Nigdy!”. Bar­dzo wie­rzę w ludzi i ich mądrość i ten tryb kłó­cił się z moimi prze­ko­na­nia­mi i war­to­ścia­mi. Patrząc wstecz i ana­li­zu­jąc spo­tka­nia, któ­re pro­wa­dzi­łam w więk­szo­ści moim try­bem „default” był styl auto­no­micz­ny. W nim czu­łam się kom­for­to­wo i w zgo­dzie z sobą samą. Do dzi­siaj jest mi w nim naj­le­piej. Wiem jed­nak, że gru­py potrze­bu­ją żebym funk­cjo­no­wa­ła w innych try­bach, żeby pra­co­wać efek­tyw­niej .  Było kil­ka spo­tkań, któ­re nie osią­gnę­ły swo­je­go celu, bo ni uży­łam nigdy sty­lu hie­rar­chicz­ne­go.

Dzi­siaj wiem, że tryb hie­rar­chicz­ny wca­le nie jest zły, a wręcz prze­ciw­nie — jest potrzeb­ny. Jed­nak, aby czuć się z nim dobrze, musia­łam spo­ro prze­pra­co­wać.

Zde­rzy­łam się wte­dy z jed­ną praw­dą. Może banal­ną a może zbyt pro­stą — Nie każ­dy jest taki jak ja. To, że ja wie­rzę w ludzi, cenię sobie wol­ność ponad wszyst­ko i uzna­ję ją za jed­ną z moich życio­wych war­to­ści, to nie zna­czy, że każ­dy tak ma.

Tryb auto­no­micz­ny może roz­wa­lić spo­tka­nie, szcze­gól­nie w śro­do­wi­sku, gdzie styl „com­mand & con­trol” jest sto­so­wa­ny na co dzień. Spo­ra daw­ka auto­no­mii, dana od pierw­szej minu­ty spo­tka­nia, może przy­nieść wię­cej szko­dy niż pożyt­ku. Z tego wyni­ka kolej­na praw­da, któ­rą kolo­kwial­nie “dosta­łam na twarz” – nie każ­dy Ziem­ba jest taki jak Ty i nie każ­dy lubi ska­kać na głę­bo­ką wodę. Idąc dalej tą meta­fo­rą, może wej­ście do base­nu po dra­bin­ce nie jest takie eks­cy­tu­ją­ce, ale jest mniej­sza szan­sa, że pój­dzie­my na dno.

Dzi­siaj wiem, co unie­moż­li­wia­ło mi sto­so­wa­nie try­bów, któ­re były dla mnie nie­wy­god­ne. Uszy­łam sobie więc każ­dy styl na mia­rę i nie nad­szarp­nę­ło to moje­go zesta­wu war­to­ści. Każ­dy z Was rów­nież może (a nawet powi­nien) te try­by uszyć dla sie­bie, bo każ­dy z nas jest inny. Facy­li­ta­cja nie ma trzech twa­rzy – ona ma ich ponad 7,5 miliar­da.

Scrum Expert

Uro­dzo­ny Scrum Master, z ogrom­ną bazą narzę­dzi i wie­dzy. Mode­lo­wy servant leader, prze­te­sto­wa­ny w naj­trud­niej­szych warun­kach.