Uwa­ga: wdra­ża­my Scru­ma. Wpro­wa­dza­my Plan­ning, Daily, Retro, całą tę resz­tę i… tadam! Zro­bi­li­śmy to! Pre­mia się nale­ży.

Tyl­ko oka­zu­je się, że w sumie to dostar­cza­my jesz­cze mniej niż wcze­śniej… Ten Scrum nie dzia­ła…

Zdra­dzę Wam sekret. Sie­dze­nie na spo­tka­niach nie spra­wi, że będzie szyb­ciej. Samo sie­dze­nie na spo­tka­niach spra­wi, że będzie wol­niej, nie tyl­ko o tyle, ile trwa spo­tka­nie, ale jesz­cze wol­niej, bo ludzie prze­ry­wa­ją pra­cę i nudzą się, a nuda spa­la wię­cej ener­gii niż pra­ca.

Scrum to przede wszystkim trzy filary: transparencja, inspekcja i adaptacja. Jak nie są stosowane w praktyce, Scruma nie ma.

Jed­ną z oka­zji do ich zasto­so­wa­nia jest Retro­spek­cja Sprin­tu. Na Retro­spek­cji inspek­cji pod­le­ga pro­ces i inte­rak­cje, któ­re wcho­dzą w jego skład. Nie każ­dy ma na to ocho­tę, dla­te­go tak wie­le jest Retro­spek­cji, na któ­rych roz­ma­wia­my pra­wie jak o pogo­dzie:

  • No to podaj­cie minu­sy tego Sprin­tu.
  • Czaj­nik zno­wu nie dzia­ła, to już trze­ci się popsuł.
  • Jest dużo lite­ró­wek w Jirze.
  • Daily trze­ba prze­su­nąć na 8:45, bo pan z kanap­ka­mi nam ucie­ka.
  • Nie, ja nie wsta­nę tak wcze­śnie.

I tak dalej… Faj­nie się roz­ma­wia, tyl­ko że z takich Retro­spek­cji moż­na zre­zy­gno­wać i nic się nie zmie­ni. Może sko­rzy­sta­my z innej oka­zji do inspek­cji i adap­ta­cji, a może będzie­my jeź­dzić na kwa­dra­to­wych kołach jesz­cze przez parę lat, narze­ka­jąc na to, że “Scrum nie dzia­ła”.

Z dru­giej stro­ny dobra Retro­spek­cja może przy­nieść pomysł, któ­ry spra­wi, że będzie­my dzia­łać kil­ka razy szyb­ciej. Jak więc zro­bić dobrą Retro­spek­cję? Pierw­szym warun­kiem jest:

Poczucie bezpieczeństwa

I to na nim się dzi­siaj sku­pi­my.

Żyje­my w nie­sły­cha­nie bez­piecz­nym świe­cie. Na Retro­spek­cje zwy­kle przy­cho­dzi­my do cie­płe­go miłe­go poko­ju. Jeste­śmy naje­dze­ni. Nic nas nie goni. Czy może­my mieć pro­blem z bez­pie­czeń­stwem?

Oczy­wi­ście, że tak! Prze­cież nadal jeste­śmy uzbro­je­ni w radar, któ­ry w cza­sach jaski­nio­wych zapew­niał nam bez­pie­czeń­stwo. Jest tam, czy tego chce­my, czy nie i jeże­li nasz sta­ry gadzi mózg, któ­ry nie ma abso­lut­nie nic wspól­ne­go ze świa­do­mo­ścią, uzna, że jest jakieś zagro­że­nie, to może­my zapo­mnieć o dobrych pomy­słach.

Nasz mózg pra­cu­je w czte­rech try­bach:

  1. Tryb: oczy­wi­ste zagro­że­nie - nasze zmy­sły są mak­sy­mal­nie wyostrzo­ne, uwa­ga sku­pio­na na oczy­wi­stym zagro­że­niu, sza­re komór­ki pra­cu­ją jak sza­lo­ne, aby unik­nąć zagro­że­nia. Krew zasi­la mię­śnie. Kre­atyw­ność kom­plet­nie wyłą­czo­na — jest bowiem za wol­na, a w tym momen­cie trze­ba dzia­łać. Cel: prze­trwać.
  2. Tryb: coś tu nie gra — nasz umysł podej­rze­wa zagro­że­nie, ale nie jest ono oczy­wi­ste. Szu­ka i jed­no­cze­śnie zacho­wu­je ostroż­ność, sta­wia opór. Opóź­nia wszel­kie akcje do momen­tu przy­wró­ce­nia bez­pie­czeń­stwa, zuży­wa ener­gię na ana­li­zę oto­cze­nia. Cel: przy­wró­cić bez­pie­czeń­stwo lub prze­cze­kać. 
  3. Tryb: zada­nio­wy - jest try­bem domyśl­nym, powszech­nym i przej­ścio­wym, jeste­śmy w nim, kie­dy idzie­my po zatło­czo­nej uli­cy, spo­ty­ka­my się ze zna­jo­my­mi; w tym try­bie więk­szość osób wcho­dzi na spo­tka­nie. Od tego co będzie się tam dzia­ło, zale­ży czy przej­dzie do try­bu 4 czy 2. Cel: wyko­nać kon­kret­ne zada­nie. Np. dostać się spo­tka­nie, zro­bić zaku­py, wyspać się, odpo­cząć.
  4. Tryb kre­atyw­ny — to tryb w któ­rym czu­je­my się dobrze ze sobą i w śro­do­wi­sku, w któ­rym jeste­śmy. Może­my two­rzyć i być kre­atyw­ni. Nic nie blo­ku­je nas przed cał­ko­wi­tym sku­pie­niem uwa­gi, otwar­tym wyra­ża­niem myśli, wol­nym i twór­czym myśle­niem. Cel: zro­bić coś faj­ne­go. Na przy­kład coś, co zale­ży od tego, co jest dla nas waż­ne i eks­cy­tu­ją­ce w tym momen­cie. To może być zna­le­zie­nie spo­so­bu na auto­ma­ty­za­cję pro­duk­cji, wła­sno­ręcz­ne zro­bie­nie pre­zen­tu, szcze­ra roz­mo­wa z przy­ja­cie­lem w kło­po­cie.

Opty­mal­nym try­bem do inspek­cji i adap­ta­cji jest tryb 4. W trzech pozo­sta­łych che­mia nasze­go mózgu blo­ku­je kre­atyw­ność. Wcho­dzi­my na Retro­spek­cję w więk­szo­ści w try­bie 3. Jeże­li sytu­acja oka­że się kom­for­to­wa przej­dzie­my w tryb 4, jeże­li nie­kom­for­to­wa w tryb 2, a nawet 1.

Tyl­ko raz widzia­łam zespół któ­ry pra­co­wał w try­bie 1 na Retro­spek­cji. Szef przy­szedł wyra­zić swo­je zda­nie na temat Sprin­tu, co dopro­wa­dzi­ło do otwar­te­go kon­flik­tu. Koniecz­ność uni­ka­nia tego try­bu jest dość oczy­wi­sta. Zaj­mij­my się więc try­bem 2: coś tu nie gra, któ­ry jest bar­dziej pod­stęp­ny i powszech­ny.

Wyobraź­my sobie taką sytu­ację. Mamy cał­kiem nie­złe­go Scrum Maste­ra w fir­mie, w któ­rej jest pro­blem z sal­ka­mi kon­fe­ren­cyj­ny­mi. Aby móc prze­pro­wa­dzić retro­spek­cję Scrum Master zała­twił pokój na pię­trze zarzą­du. Ścia­na z drzwia­mi jest prze­szklo­na. Cała śmie­tan­ka fir­my krę­ci się za szy­bą. Scrum Master jest dobrze przy­go­to­wa­ny, ma faj­ny pomysł na Retro­spek­cję, ale ludzie patrzą w pod­ło­gę, mają ręce w kie­sze­niach, sła­bo się anga­żu­ją. Jakoś cicho roz­ma­wia­ją. Nie ma żar­tów jak zwy­kle. Scrum Master myśli: co ja robię źle? Pyta ludzi:

  • Widzę, że dzi­siaj mniej anga­żu­je­cie się w zada­nia, czy coś Wam prze­szka­dza?
  • Chy­ba jeste­śmy zmę­cze­ni, po Review tego Sprin­tu.
  • Mamy dużo pra­cy w tym Sprin­cie, może daj­my dzi­siaj spo­kój z Retro­spek­cją.
  • Może sko­czy­my na obiad? W piz­ze­rii dzi­siaj dru­ga piz­za gra­tis.

Scrum Master jest sko­ło­wa­ny. Prze­cież ten zespół lubi Retro­spek­cje. Co się sta­ło?

Zespoł może nawet nie zauwa­żyć, że dys­kom­fort jest zwią­za­ny z poko­jem i cał­kiem szcze­rze powie­dzą, że po pro­stu są zmę­cze­ni i chcą już skoń­czyć. To nie­świa­do­ma część mózgu zawia­du­je tym, w któ­rym try­bie pra­cu­je­my.

Wie­lu mło­dych Scrum Maste­rów pomy­śli w takiej sytu­acji, że po pro­stu zapro­po­no­wa­li nud­ne ćwi­cze­nie, a praw­da jest taka, że ich zespół wpadł w tryb 2.

A w trybie 2 mózg pracuje nad tym, aby wrócić do trybu 3 lub przeczekać (wytrzymać do końca). Nie ma mowy o prawdziwej koncentracji na Retrospekcji.

Co może spra­wić, że zespół wpa­da w tryb 2?

  • Obec­ność kogoś, kto ma wpływ na ich pen­sje.
  • Obec­ność kogoś, kogo się boją.
  • Pro­wa­dzą­cy spo­tka­nie, któ­re­mu nie ufa­ją.
  • Duży dys­kom­fort fizycz­ny: zim­no, głód, sła­ba wen­ty­la­cja.
  • Pró­ba zmu­sze­nia zespo­łu do wyj­ścia ze stre­fy kom­for­tu, na któ­rą nie są goto­wi, np. ćwi­cze­nie, w któ­rym kle­pie­my się po kola­nach, mówi­my o swo­ich naj­więk­szych sła­bo­ściach.

Oczy­wi­ście nie uda się nam zawsze prze­wi­dzieć, co będzie powo­dem wpad­nię­cia zespo­łu w tryb 2, waż­ne jest więc, aby umieć go zauwa­żyć. Cze­go szu­kać?

  • uni­ka­nia,
  • opo­ru,
  • oznak znu­dze­nia,
  • uni­ka­nia kon­tak­tu wzro­ko­we­go,
  • ocze­ki­wa­nia na zakoń­cze­nie spo­tka­nia.

A jak zauwa­ży­my, to co?

  1. Poszu­kaj przy­czy­ny dys­kom­for­tu i usuń ją. Np. zapa­la­jąc świa­tło, zamy­ka­jąc drzwi, zmie­nia­jąc ćwi­cze­nie. Jak nie masz pomy­słu, to możesz zro­bić krót­ką prze­rwę na prze­my­śle­nie.
  2. Jeśli to nie pomo­że, to po pro­stu zapy­taj uczest­ni­ków spo­tka­nia, o co cho­dzi. Ludzie bar­dzo doce­nia­ją to, że pro­wa­dzą­cy dostrze­ga ich sytu­ację i reagu­je na dys­kom­fort.
  3. Zde­cy­duj z zespo­łem co dalej:
    1. usu­wa­cie dys­kom­fort,
    2. czy koń­czy­cie spo­tka­nie na dzi­siaj. (Jeże­li jako facy­li­ta­tor wypu­ścisz ludzi, któ­rzy się źle czu­ją i na następ­ny raz przy­go­tu­jesz się lepiej, bar­dzo to doce­nią).

Co zro­bić aby dopro­wa­dzić do try­bu 4? Po pierw­sze

PRZYJŚĆ PRZYGOTOWANYM!

A w tym:

ZAPEWNIĆ KOMFORTOWE, PRYWATNE, BEZPIECZNE ŚRODOWISKO

Po dru­gie:

PRZYJŚĆ W DOBRYM NASTROJU I Z WŁASNYM DOBRYM NASTAWIENIEM

Bo jeże­li pro­wa­dzą­cy jest w try­bie 2, to uczest­ni­cy nie­mal auto­ma­tycz­nie też w nie­go wpad­ną.

Czy to już wystar­czy, aby mieć faj­ną Retro­spek­cję? Nie­ste­ty, nie. To tyl­ko waru­nek koniecz­ny. Kolej­ne warun­ki opi­szę w następ­nych arty­ku­łach.

Agent do zadań spe­cjal­nych. Pierw­szy w Pol­sce Tre­ner Pro­fes­sio­nal Scrum Deve­lo­per oraz pierw­sza kobie­ta na świe­cie z taki­mi kom­pe­ten­cja­mi!